Niedziela, 21 lutego 2010 r.
I Niedziela Wielkiego Postu; Rok C w Liturgii.
"Walka ze złem"

Duchowa walka ze złem przypomina taktykę działań militarnych. Otóż, Szatan atakuje najsłabsze punkty człowieka w najbardziej odpowiednim dla niego momencie. Wyczekuje na chwile, w których człowiek zacznie odczuwać zmęczenie, albo jakieś niepowodzenie, załamanie, czy też zwątpienie. W zależności od przeżyć i doświadczeń człowieka, dobiera taką broń, by skutecznie ugodzić. Dzisiejszy fragment ewangelii wg św. Łukasza ujawnia przebiegłą taktykę działań szatana przeciw Jezusowi. Przypatrzmy się temu wydarzeniu. Kiedy zaatakował Jezusa? Atak nastąpił nie w czasie ciszy, skupienia, medytacji czy postu, ale wtedy, gdy Jezus poczuł głód z powodu osłabienia organizmu. W pierwszej kolejności Szatan uderza w najbardziej podstawowe, egzystencjalne potrzeby człowieka, gdy zauważa ich brak, lub nagłą ich potrzebę. Używa więc pierwszej broni – pokusy chleba: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem...” (przecież jesteś głodny; zagłodzisz się na śmierć; posil się, byś nabrał sił do ewangelizacji; co Ty wyprawiasz, przecież nikt nie jest wstanie tyle wytrzymać; po co tyle wysiłku i tak nikt nie zwróci na ciebie uwagę, itd.) . W tym przypadku jest to także perfidna pokusa o cud, gdyż świadomie podważając boski autorytet Jezusa, Szatan szuka potwierdzenia Jego mesjańskiej tożsamości. Widząc jednak swoją bezradność używa drugiej broni - pokusy szybkiego osiągnięcia sukcesu i władzy, gdyż drugim najsłabszym punktem człowieka jest brak poczucia spełnienia, samowystarczalności i niezależności ( nieupoporządkowane pragnienia posiadania zdobyczy i panowania ). Można to wszystko osiągnąć, ale trzeba spełnić jeden warunek – oddać hołd Szatanowi i jemu służyć. Jednak nie mogąc nic zdziałać, Szatan decyduje się na trzecią broń – pokusę sławy: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień.” Szatan wie, iż każdy człowiek nosi w sobie pragnienie bycia kimś ważnym, rozpoznawalnym, docenianym, podziwianym i oklaskiwanym. Jest to pragnienie bycia kimś innym, niż jest się faktycznie tym, kim jest. W tym ataku Szatan perfidnie wykorzystuje słowa proroctwa psalmu 91 o nadzwyczajnej opiece aniołów w chwili zagrożenia bezpieczeństwa czy życia Zbawiciela. Podsumowując możemy powiedzieć, iż Szatan podejmując atak na Jezusa, kusił nie tylko Jego naturę ludzką, lecz także kusił naturę boską, co świadczy trzykrotne podważenie boskiego autorytetu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Pierwszy atak to pokusa cudu – zamień kamień w chleb. Drugi atak to pokusa władzy – oddaj mi pokłon. Tylko Bóg ma władzę nad całym światem, bo jest jego Stwórcą. Szatan proponuje tylko ziemską władzę, którą posiadają grzeszni ludzie. Trzeci atak to pokusa sławy– rzuć się stąd w dół!
Wnioski dla nas!
Z Szatanem nie wolno dyskutować. Trzeba zdecydowanie odrzucić każdą pokusę i zwrócić się w objęcia Boga, który ma potęgę, by pokonać wszelkie zło. Ufać tylko Bogu zawierzając każdą chwilę swego życia. Uzbroić się w moc Słowa Bożego, by odpierać ataki Szatana.
Więcej…
Modlitwa światłem duszy
Homilia św. Jana Chryzostoma, biskupa
Homilia 6: "O modlitwie"
"Modlitwa światłem duszy".
 Modlitwa i rozmowa z Bogiem stanowi najwyższe dobro. Jest bowiem źródłem zjednoczenia i jedności z Panem, i podobnie jak oczy cielesne patrząc na światło zostają oświecone, tak samo i duch zatopiony w Bogu doznaje oświecenia Jego nieomylnym światłem. Chodzi tu oczywiście o modlitwę, która nie jest tylko przyzwyczajeniem, ale wypływa z głębi duszy, modlitwę, która nie ogranicza się do określonych godzin, lecz trwa nieustannie, zarówno w dzień, jak i w nocy. Myśl bowiem nasza winna być zwrócona ku Bogu nie tylko w czasie modlitewnego skupienia, ale również wtedy, gdy oddajemy się zajęciom zewnętrznym, jak troska ubogich, pielęgnowanie chorych itp., lub gdy wykonujemy jakieś inne pożyteczne dzieła dobroczynne. Wówczas także nasze myśli i pragnienia powinny tkwić w Bogu, aby to, co czynimy, było zaprawione solą Bożej miłości, dzięki której stałoby się przyjemnym pokarmem dla Pana wszechrzeczy. Jeżeli takiej modlitwie poświęcimy większość naszego czasu, to przez całe życie będziemy korzystać z zysku, który z niej wypływa.
Więcej…
Środa Popielcowa, 17 lutego 2010 r.
Popielec; Czas Wielkiego Postu.
"Nawróćcie się do Pana Boga waszego!"

Bóg zna każdego z nas. Wie o nas wszystko i dlatego wychodzi ku nam z inicjatywą zbawienia. To zbawienie jest dla nas osiągalne, bo jak pisze prorok Joel: „Bóg bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli.” Jednak potrzeba z naszej strony tylko jednego, zwrócić się do Boga i z pokorą wyznać swoje grzechy i przestępstwa. Wtedy możemy być pewni zbawienia. Jednak w naszej codzienności trudno jest nam uwierzyć w tak proste rozwiązanie i sami komplikujemy sobie życie przez uparte trwanie we własnych przekonaniach, które prowadzą do nikąd. Potrzeba więc posypać głowy popiołem, by choć na chwile uświadomić sobie, iż jesteśmy niczym jak proch. Dopiero wtedy zrozumiemy jak daleko nam do życia wiecznego, którego tak bardzo pragniemy, a którego bez Boga nie osiągniemy.
Więcej…
Niedziela, 14 lutego 2010 r.
VI Niedziela Okresu Zwykłego; Rok C w Liturgii.
Błogosławiony - znaczy szczęśliwy.

Każdy z nas pragnie szczęścia. Szukamy go w każdej dziedzinie naszego życia: w nauce, w pracy, w realizacji celów życiowych i marzeń oraz zainteresowań i hobby, w rodzinie, w małżeństwie, w miłości, w relacjach przyjacielskich oraz w życiu duchowym. Każdy z nas pragnie spełnienia i samorealizacji. Jednak, nie zawsze to się udaje tak jak byśmy sobie tego życzyli. Codzienność przynosi rozczarowania niepowodzeniami na różnych płaszczyznach życia. Ogarnia nas wtedy zniechęcenie i dręczaca myśl: „a miało być tak dobrze”. Smutek zaczyna przeszywać serce niczym miecz. I tak prysnęły marzenia o szczęściu. Czy rzeczywiście takiego szczęścia szukamy? Szczęścia nie możemy mierzyć osiągnięciami, sukcesami, zdobyczami, tytułami, władzą czy też posiadanym majątkiem. Szczęście mierzy się kategorią wiary, o czym przypomina dziś w I czytaniu prorok Jeremiasz: „Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją.” Takie szczęście nigdy nie przemija i nie jest jak ulotne pragnienia, uczucia czy czas. Takie szczęście trwa wiecznie mimo naszych niepowodzeń, cierpień, smutku i łez. Trzeba tylko po nie sięgnąć, tak jak uczynili to słuchacze Jezusa: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy (…) Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie (…) Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie (...) Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię. To szczęście jest blisko nas, wystarczy tylko przyjść do Jezusa i poprosić o błogosławieństwo.
Więcej…
Niedziela, 7 lutego 2010 r.
V Niedziela Okresu Zwykłego; Rok C w Liturgii.
Wypłyń na głebię...

Bardzo często nasza praca, trud i poświęcenie nie przynoszą długo oczekiwanych efektów. Ten brak może doprowadzić do zniechęcenia a nawet do zaniechania podjętych działań. Tak było z Szymonem, bohaterem dzisiejszej Ewangelii i tak też jest z nami. Nasze życie nieustannie przeplata się małymi sukcesami i częstymi porażkami. Najtrudniejsze chwile, które wprowadzają w przygnębienie, to powrót z ciężkiej pracy z pustymi rękoma, mimo iż włożyliśmy w nią mnóstwo serca. Takie chwile przeżywał Szymon, gdy często trzymał w swych rękach puste sieci po całonocnym połowie. Na jego problem zwraca uwagę Jezus, który wie jak go rozwiązać i niepowodzenia zamienić w sukces. Tak samo i nam pragnie pomóc, ale trzeba najpierw zaufać Jego poleceniu "wypłyń na głębie" i ruszyć śmiało do dzieła. Po realizacji tych słów na nowo odkryjemy szczególną bliskość Jezusa w swoim życiu.
Więcej…
|
|